Przyjaźń między kobietą a mężczyzną.. Strona: 12

Dodano: 2010-03-07 18:34

Pan napisał(a):


To są po prostu różne przypadki. Ty powiesz, że da się przyjaźnić bez myśli o seksie, ja, że i z myślą, bo to znamy. A żaden z nas nie stwierdzi, że coś jest niemożliwe, bo własne doświadczenie nie pozwala nigdy na takie wnioski. :)


[quote:dda469ceda="Raven"]Dla mnie przyjaciel to ktoś o kim przekonałem się że mnie nie zawiedzie- nigdy w ramach oczywiście ludzkich możliwości-


O przyjaźni myślimy tak samo. Właśnie dlatego uważam, że nawet w przypadku, gdy pojawią się myśli o seksie, nie będzie to kłopot niszczący przyjaźń. Przyjaźń chyba nie musi być bezbolesna? Moim zdaniem szczerość jest istotna, a bywa, że boli. Wsparcie w potrzebie nie jest tym samym, co akceptacja błędu, etc. Stąd i w przypadku jakichś "miłosnych" problemów przyjaźni nie powinno się nic stać. Rozumie się przecież drugą osobę, rozumie się jej odmowę i rozumie się jej ochotę. Można nie podzielać. I już. Bo znów - przyjaźń zawsze łatwa, lekka, przyjemna, jest niepewna. O wiele cenniejsza jest dla mnie, gdy sprawdziły ją gorsze momenty, gdy istniały burze.[/quote:dda469ceda]

Zgodzę się - właściwie masz rację - przyjaźń lekka przyjemna i bez przeszkód jest niepewna. Ja do dziś po prostu przeżywam troszkę utratę przyjaciółki która zarzekała się przez 4 lata jak to cenny dla niej jestem ona mi nie była obojętna na pewno ale gdy raz drugi i trzeci odmówiłem jej związku i pójscia do łóżka to kontakt się jakoś tak urwał. Teraz ma jakiegoś tam faceta, któremu rozbiła rodzinę i jest święcie przekonana,że to Bóg ich przeznaczył sobie... Przykre po prostu ale też dla mnie przykład jak błędnie można rozumieć przyjaźń. Niemniej podpisuję się pod tym co napisałeś i rozumiem przyjaźń tak samo.


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone..." "Lubię oczęta twe, kochanie, Ich blasków zmienność tajemniczą, Gdy je podnosisz niespodzianie I niby modrą błyskawicą Ogarniasz ziemię aż po kraniec....."


Dodano: 2010-03-07 22:19

Durante napisał(a):
Ogólnie jestem za tym, żeby najlepszą przyjaciółką była partnerka w miłości, reszta to mogą być koleżanki; czy trzeba pewne relacje nazywać przyjaźnią, aby być miłym i pomocnym?


Podpisuję się pod tym oboma rękoma.

Jak to już mignęło gdzieś w tym temacie, przyjaźń to mocne słowo, którego często nadużywa się (najczęściej wtedy, kiedy nie zna się relacji jeszcze głębszych) wobec bardzo dobrej, długiej, zażyłej znajomości, w której ludzie sporo o sobie wiedzą, czują się ze sobą dobrze i mogą na siebie liczyć. Trzeba by w życiu nic innego nie robić, aby mieć czas na nawiązywanie i pielęgnowanie nawet, powiedzmy, czterech relacji przyjacielskich (przy czym jako przyjaźń rozumiem wyjątkowo intensywne wzajemne współkształtowanie się dwojga ludzi - intelektualne, emocjonalne etc., wsparte poczuciem pełnego bezpieczeństwa i swobody w kontakcie z daną osobą). Relacja, która stwarza się codziennie, poprzez intensywne obcowanie z drugim człowiekiem i przeżywanie z nim różnych rzeczy, zawsze będzie "do przodu" względem relacji, w której ludzie spotykają się z równą intensywnością choćby raz na tydzień (a przecież życie większości ludzi wypełnia jeszcze szczelnie szkoła i/lub praca) - współuczestniczą w ten sposób w mniejszej ilości zdarzeń, mniej wymian zdań między nimi zachodzi, wreszcie - ich relacja staje się bardziej sprawozdawcza, zmusza do opierania wiedzy o drugim człowieku na jego słowach, w nieproporcjonalnie mniejszym stopniu popartych własnymi obserwacjami tego, co u podstaw słów legło. Moje zdanie jest takie, że jeśli jesteśmy w stanie człowieka dogłębnie poznać i poznanie to cały czas owocnie aktualizować, a mamy do czynienia z, powiedzmy, czwórką takich ludzi, to albo przyjaźnimy się z ludźmi relatywnie mało skomplikowanymi i relatywnie wolno posuwającymi się naprzód, albo tylko wydaje nam się, że naprawdę dobrze ich znamy.

Moim najbliższym przyjacielem jest mój Mężczyzna i przyznam szczerze, że ilekroć mam do wyboru poświęcenie czasu na nawiązanie i pielęgnowanie przyjaźni z innym mężczyzną oraz poświęcenie czasu na pielęgnowanie przyjaźni w moim związku uczuciowym, wybieram to drugie - życie jest moim zdaniem zbyt krótkie i zbyt wiele rzeczy innych, niż same relacje międzyludzkie, oferuje, aby w przyjaźni rozmieniać się na drobne. Co oczywiście nie wyklucza posiadania przeze mnie grona sprawdzonych kolegów i koleżanek, których bardzo lubię i którzy mogą liczyć na moje chętne ucho oraz szeroko pojętą pomoc.


"Mit Worten läßt sich trefflich streiten."


Dodano: 2010-03-08 22:33

A czy waszym zdaniem przyjaźń pomiędzy byłymi partnerami jest możliwa ?



Dodano: 2010-03-08 22:45

Envy napisał(a):
A czy waszym zdaniem przyjaźń pomiędzy byłymi partnerami jest możliwa ?


IMO - przyjaźń może nie aż taka prawdziwa, ale coś więcej niż tylko koleżeństwo. Musi jednak minąć sporo czasu, musi przejść ewentualna złość i uczucie (tak - uczucie "miłości" znika, gdy ten ktoś nie był TYM KIMŚ).

Jednak Ci co nie wierzą w przyjaźń damsko-męską powiedzą, że to niemożliwe.
Wszystko jest możliwe.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2010-03-08 22:49

Envy napisał(a):
A czy waszym zdaniem przyjaźń pomiędzy byłymi partnerami jest możliwa ?
przyjażń? mimo ze intencje po rozstaniu mogą być jak najlepsze, nie zawsze ex-przyjaźń wygląda tak jak powinna.



Dodano: 2010-03-08 23:14 Zmieniono: 2010-03-08 23:14

to zalezy od charakteru osob jedni postanawiaja nigdy wiecej sie nieodezwac inni uwazaja ze nic wielkiego sie niestalo i niewarto marnowac znajomosci



Dodano: 2010-03-08 23:17

Envy napisał(a):
A czy waszym zdaniem przyjaźń pomiędzy byłymi partnerami jest możliwa ?


Moim zdaniem jak najbardziej :) Może i się rozstajemy, ale to nie znaczy, że zupełnie przestajemy się rozumieć, tracimy wspólne tematy i wspomnienia :) To prawda, że ciężko cofnąć się w rozwoju znajomości do etapu przyjaźni, ale jeśli ktoś jest nam bliski, to czy warto z tego rezygnować tylko z powodu nieudanego związku? :)


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2010-03-09 10:15

Uff jaka ulga, że ktoś myśli podobnie. Już myślałam , że zostane zjechana z góry na dół za takie pomysły . Fakt - czas jest tu chyba najważniejszy, chociażby ze względu na to, że leczy rany i mijają wszelkie negatywne uczucia jak złośc i żal, no bo w sumie ile sie można na kogoś gniewać. Miłość przechodzi tymbardziej jeśli wkońcu spotka się kogoś lepszego :). Co dziwne, kiedyś uważałam, że taka przyjaźń jest niemożliwa, no ale wiadomo, że tylko krowa nie zmienia poglądów .



Dodano: 2010-03-09 13:17


Tak ogólnie o przyjaźni:

Moim zdaniem, tak naprawdę wszystko zależy od związku emocjonalnego, jaki łączy dwoje ludzi, a nie od płci. Bo generalnie jest tak, że z każdą ludzką jednostką ma się inne relacje. Decydujący wpływ w takim "związku" zwanym przyjaźnią mają cechy charakteru, podejście i okoliczności w jakich się znajdujemy. No i pewna dojrzałość, bo tego wymaga akceptacja drugiego człowieka.



Dodano: 2010-03-09 14:33

Do dojrzałości dorzuciłabym jeszcze empatię i wyrozumiałość. Ile razy bywało tak, że moja przyjaciółka (i w tym wypadku nie obawiam się nadużycia tego słowa) miała genialny humor a ja jej marudziłam lub odwrotnie. Trzeba mieć ogromną cierpliwość i naprawdę chcieć być w tak bliskiej relacji z drugą osobą, aby mieć siły na przeżywanie czyiś emocji.

A czy naprawdę jedyną różnicą między przyjaźnią a miłością jest seks? Sama się często nad tym zastanawiam i chyba zależy to od konkretnej sytuacji i osoby oraz wzajemnego podejścia do danej relacji.


Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.


Dodano: 2010-03-09 15:37

scarlet1590 napisał(a):
Do dojrzałości dorzuciłabym jeszcze empatię i wyrozumiałość. Ile razy bywało tak, że moja przyjaciółka (i w tym wypadku nie obawiam się nadużycia tego słowa) miała genialny humor a ja jej marudziłam lub odwrotnie. Trzeba mieć ogromną cierpliwość i naprawdę chcieć być w tak bliskiej relacji z drugą osobą, aby mieć siły na przeżywanie czyiś emocji.

A czy naprawdę jedyną różnicą między przyjaźnią a miłością jest seks? Sama się często nad tym zastanawiam i chyba zależy to od konkretnej sytuacji i osoby oraz wzajemnego podejścia do danej relacji.



Dziękuję za dokończenie myśli, bo właśnie coś podobnego chciałam dopisać

W tym zastanawianiu się, to chyba jesteśmy dwie



Dodano: 2010-03-09 17:39 Zmieniono: 2010-03-09 17:42

sphinxia napisał(a):
W tym zastanawianiu się, to chyba jesteśmy dwie


Żeby tylko

Zresztą tak mi przyszło teraz do głowy, że chyba nie wystarczy przyjaźń + seks, żeby wyszła z tego miłość. Musi być jeszcze to coś


Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.


Dodano: 2010-03-09 17:57

scarlet1590 napisał(a):
[quote:149dd53a51="sphinxia"]W tym zastanawianiu się, to chyba jesteśmy dwie


Żeby tylko

Zresztą tak mi przyszło teraz do głowy, że chyba nie wystarczy przyjaźń + seks, żeby wyszła z tego miłość. Musi być jeszcze to coś[/quote:149dd53a51]Dokładnie!!!Byłem w związku opartym na głębokiej przyjażni ...związaliśmy się z rozsądku...sex cieszył na początku ..Dokładnie brakowało czegoś ..namiętności,pasji,wielkich emocji ,nie wiem sam czego ..ale na 100% przyjażn+sex to nie wszystko ...


..kamień leży aż go kiedyś będę siłę wtoczyć mial, moze wtedy uda sie, a teraz tchu mi brak...


Dodano: 2010-03-09 18:09

Dlatego właśnie pisałem wcześniej, że miłość zawsze wygra z przyjaźnią, bo zależy nam przede wszystkim na intensywności Związek z rozsądku może byłby bardziej trwały, stabilny i dawał poczucie bezpieczeństwa, ale "to nie to"


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2010-03-09 19:25

Mi się wydaje, że miłość jest bardziej burzliwa,można zaproponować przyjażń - nie można miłości.


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2010-03-09 19:30

black_gothic napisał(a):
można zaproponować przyjażń - nie można miłości.


Zaproponować przyjaźń? E - chyba nie. Przyjaźń się rodzi, umacnia itp sama - nie można do tego dążyć, ani proponować. Chyba.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2010-03-10 06:29

thistle89 napisał(a):
[quote:6b2913b509="black_gothic"]można zaproponować przyjażń - nie można miłości.


Zaproponować przyjaźń? E - chyba nie. Przyjaźń się rodzi, umacnia itp sama - nie można do tego dążyć, ani proponować. Chyba.[/quote:6b2913b509]



Nie można dążyć do przyjaźni? No jak to?

A jak ktoś nam odpowiada z charakteru, uważamy, że jest fajny, fascynuje nas i chciałoby się z tą osobą więcej przebywać i rozmawiać, generalnie nam zależy, to co, nie będziemy się starać zaprzyjaźnić?

Miłość, to inna sprawa. Zawsze przychodzi nieproszona, sama, znienacka i bezpardonowo wali prosto między oczy, aby ogłuszyć. Przynajmniej u mnie



Dodano: 2010-03-10 07:42

Sphinxa o to mi chodziło, ładnie to ujełaś .Oj wali po oczach.


Bo ja z przeklętych jestem tego świata, Ja bywam dumny i hardy


Dodano: 2010-03-10 09:35

black_gothic napisał(a):
można zaproponować przyjaźń ...


No zaproponować można, ale każdy mądry wie, że przyjaźń jest więzią, która udaje sie samoczynnie i jest następstwem pewnych reakcji na czyjeś zachowanie. Przyjaciel nie jest zabawką, którą sie wybiera jak w sklepie czy salonie.

Mozna sie odcinać od człowieka, kory się stara być dla nas dobrym, ale każdy o zdrowym rozsądku bedzie wiedział ,że rezygnuje z osoby, na którą może liczyć nawet bez proszenia jej o pomoc.

Wkurwia mnie jak ktoś do mnie mówi "zostanmy przyjaciółmi" - obnaża on wtedy swoje podejscie do tej wiezi, które jest zwyczajnie płytkie. przyjacielem nie zostaje się ot tak.


.


Dodano: 2010-03-10 09:38 Zmieniono: 2010-03-10 09:40

sphinxia napisał(a):
A jak ktoś nam odpowiada z charakteru, uważamy, że jest fajny, fascynuje nas i chciałoby się z tą osobą więcej przebywać i rozmawiać, generalnie nam zależy, to co, nie będziemy się starać zaprzyjaźnić?


Jeżeli taka myśl jest tylko w jedną stronę to sorry, ale ja nikogo zmuszać nie będę.
Przyjaźń nie powstaje w jedną noc - przyjaźń się buduje latami, trzeba zjeść tą beczkę soli i te konie kraść - a miłość przychodzi jak strzała - walnie nie wiadomo skąd, kiedy itp.

Edit:
Ooo - i zgadzam się z Harlekinem :)
O to też mi chodzi.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2010-03-10 11:51

Czy proponowanie przyjaźni jest dziecinne? Na pewno nie do końca. Jak zwykle wszystko zależy od osób, ich podejścia i sytuacji. Dzieci w podstawówce "są przyjaciółmi" i mają się fajnie. Dla nich to oznacza coś troszkę innego niż dla dorosłych i dojrzałych ludzi. Mają się z kim pobawić, pogadać na przerwie, spotkać po szkole. Zwierzają się sobie z małych tajemnic... Takie wtedy mają potrzeby, a czasem tego typu relacje trwają dalej i ewoluują w prawdziwe przyjaźnie. A proponowanie przyjaźni przez "dorosłych"? Czasem to nie jest głupie. Zdarza się przecież, że jesteśmy z kimś przez dłuższy czas w bliskiej relacji a nie potrafimy jej nazwać. Wtedy można się po prostu zapytać: "Czy jesteśmy przyjaciółmi?", powyjaśniać wątpliwości i pewne rzeczy ustalić. Natomiast jak dla mnie głupotą jest proponowanie przyjaźni na początku znajomości. Na przyjaźń trzeba sobie zapracować. Nie jest to proces całkowicie samowolny, ale też nie można się przyjaźnić na siłę. Nie można stwierdzić, że skoro już jesteśmy przyjaciółmi to nic nie musimy robić, nie musimy nad tą relacją pracować bo osiągnęliśmy apogeum. I w drugą stronę. Nie możemy np. zawalić dnia, bo musimy codziennie umówić się na pogaduchy, bo jesteśmy przyjaciółmi i tak wypada. Trzeba to wszystko jakoś wyważyć.

Co do miłości, to faktycznie nie wystarczy sama namiętność i pożądanie. Bo to tylko miłość cielesna, jedna z wielu składowych MIŁOŚCI. Musi być rozmowa, starania zrozumienia, chęć wsparcia i bycia razem, a nie tylko uprawiania seksu. Musi być pewne dopasowanie charakterów. Miłość burzliwa i powstająca od razu tak samo w jednej chwili może się skończyć. W miłości musi być coś trwałego, coś co spaja dwoje ludzi, a nie tylko seks na przekór wszystkim.

Czyli podsumowując, w większości zgadzam się z Panem.


Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.


Dodano: 2010-03-10 21:50 Zmieniono: 2010-03-10 22:07

scarlet1590 napisał(a):
Zdarza się przecież, że jesteśmy z kimś przez dłuższy czas w bliskiej relacji a nie potrafimy jej nazwać. Wtedy można się po prostu zapytać: "Czy jesteśmy przyjaciółmi?", powyjaśniać wątpliwości i pewne rzeczy ustalić. Natomiast jak dla mnie głupotą jest proponowanie przyjaźni na początku znajomości.


To nie do końca proponowanie przyjaźni, a zasugerowanie nazwy - PRAWDZIWEJ przyjaźni tego nie potrzeba (tak myślę).
Czasem ludzie tego potrzebują - sama też lubiłam mówić "Cieszę się, że mam takiego przyjaciela jak Ty."
Ale chyba przyjaźń tak do końca nie potrzebuje spisanych paragrafów? Czy nie?

scarlet1590 napisał(a):
Na przyjaźń trzeba sobie zapracować. Nie jest to proces całkowicie samowolny, ale też nie można się przyjaźnić na siłę. Nie można stwierdzić, że skoro już jesteśmy przyjaciółmi to nic nie musimy robić...


Trza zjeść tą beczkę soli itp, trza rozumieć się za pomocą samego wzroku, gestu itp, a na potrzeba czasu. Czasem mniej, więcej - ale zawsze czasu.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2010-03-11 14:24

Przebrnęłam przez "esej" i wiem, że nic nie wiem.


Widzę, że każdy tutaj ma swoją własną teorię doskonałą. Ciekawe czy sami potraficie być dla kogoś takim przyjacielem z prawdziwego zdarzenia, z którym można konie kraść?



Dodano: 2010-03-11 18:04

sphinxia napisał(a):
Widzę, że każdy tutaj ma swoją własną teorię doskonałą.


I zawsze tak będzie, w każdym temacie. Taki urok dyskusji


Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.


Dodano: 2010-03-12 07:58

Pan napisał(a):
[quote:06092af67d="sphinxia"]czy sami potraficie być dla kogoś takim przyjacielem z prawdziwego zdarzenia, z którym można konie kraść?


Wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono.

Bywały chwile ciężkie, choć nie ekstremalnie. Wtedy nie uciekłem z krzykiem. :) A Ty?

Przecież chyba nie chodzi o to tylko, by być ideałem. Ludzie przekonawszy się, że to niemożliwe, często przestają się starać. A ważne jest, by do ideału dążyć. Im lepszy cel, im więcej wysiłku, tym lepsze będą skutki, nawet, jeśli od ideału wciąż dalekie.
(Pytając, choćby retorycznie, o realizacje takiej idealnej przyjaźni nie chcesz przecież pokazać, że nie warto.)[/quote:06092af67d]



TAK - to było pytanie retoryczne

Skoro jednak już na nie odpowiedziałeś, to skąd wiesz czego ja chcę?
Jasne, że warto się starać, chyba że druga strona adekwatnie da nam do zrozumienia, iż jest skończonym palantem, który niczego i nikogo nie potrzebuje. Zdarzają się takie przypadki, choć może rzadko.



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło